Od dziecka jestem nałogowym graczem. Uwielbiam wszystkie konkursy, jakie tylko istnieją. Jako nastolatka brałam udział we wszystkich konkursach szkolnych. Był to konkurs polonistyczny, matematyczny, geograficzny, a nawet plastyczny i taneczny. Niezliczenie wiele ich przez lata się uzbierało. Potem przerodziło się to w pasję do innych jeszcze gier, np. telewizyjnych, radiowych, internetowych. Nie ważne jaki temat, jaka postać, w ciemno brałam udział we wszystkim co się dało. Do dnia dzisiejszego został mi ten nałóg. Po wielu latach został on mocno ograniczony. Nie jestem już uczennicą, licealistką, czy studentką. Jestem już dojrzałą kobietą, która na co dzień pracuje i wychowuje dwójkę wspaniałych dzieci. Dlatego też, staram się nie szaleć, tylko podejmować te najbardziej wartościowe konkursy. Bywa to czasami bardzo trudne, ponieważ mój pracodawca nie pozwala nam korzystać z internetu w pracy. W domu natomiast rodzina pochłania tyle czasu, że wieczorem, po kąpieli kładę się do łóżka i usypiam, jak te moje małe dzieci. Jedyny czas, który mogę wykorzystać na swoje pasje, to czas gdy jadę, bądź wracam z pracy. Wysyłam wtedy SMS-y do radia, by wziąć udział w konkursach o wartościowe nagrody. Ostatnio, na jednej z audycji radiowej był konkurs, w którym można było wygrać telefon komórkowy. Siedząc w autobusie, który prowadził mnie do miejsca pracy, nie wahałam się ani chwilę i wysłałam wiadomość. Rozstrzygnięcie tego konkursu miało nastąpić niestety w czasie mojej pracy. Pracodawca zabronił nam korzystać z internetu w czasie pracy, ale nie z telefonów komórkowych. A jak wiadomo, jeśli coś jest organizowane przez radio, to muszą się kontaktować telefonicznie z wygranym.
Ten dzień bardzo mi się dłużył w pracy. Czekałam, aż w końcu będą ogłoszone wyniki konkursu. Gdy do godziny zero brakowało dosłownie kilka minut, to mój pracodawca zlecił mi wykonanie bardzo ważnego projektu u niego w biurze. Tam nie mogłam zabrać ze sobą telefonu. Wiedziałam, że szansa wygrania tak pięknej nagrody nie jest dla mnie. Praca jednak była dla mnie ważniejsza, więc musiałam skupić się na projekcie. Po trzech godzinach wróciłam do swojego biurka, spojrzałam na telefon, a tam pustka. Nikt nie dzwonił, nikt nie pisał. Zdarzało mi się czasami przez te wszystkie lata coś wygrać. Liczyłam, że teraz to będzie mój czas, moja chwila. Za bardzo mi zależało. Gdy z przerwy śniadaniowej wróciła moja koleżanka z pracy, z biurka naprzeciw mojego, opowiedziała mi o wydarzeniu jakie miało miejsce, gdy robiłam projekt u Szefa. Niesamowite, okazało się, że z radia jednak do mnie zadzwonili. Marta, tak ma na imię koleżanka z pracy, odebrała mój telefon i podała się za mnie. Wygrała dla mnie telefon samsung. To była właśnie nagroda w konkursie. W tamtym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Po raz pierwszy w życiu wygrałam coś tak drogiego, tak wartościowego. Mój mąż będzie zachwycony, jak mu tylko opowiem co się dzisiaj u mnie wydarzyło. Niestety nie stać nas na tak drogie telefony, więc oszaleje ze szczęścia, jak zobaczy już go na własne oczy. Marcie wynagrodziłam ten piękny gest, zaprosiłam ją do restauracji. Nigdy wcześniej nie miałyśmy okazji spotkać się po pracy. Tamtego dnia pierwszy raz mogłyśmy tak szczerze, ze sobą porozmawiać. Pośmiać się, pożartować, a także pożalić. Mamy naprawdę mnóstwo wspólnych tematów do rozmów. Pracujemy ze sobą dobre cztery lata, jednak nigdy nie skupiłam się na bliższej relacji z kimkolwiek z pracy. Możliwe, że sprawy rodzinne pochłonęły mnie całkowicie i nie znajdywałam czasu na nic innego?
Ten dzień zmienił moje życie. Nie tylko dlatego, że wygrałam nagrodę, telefon komórkowy. Poznałam nowych wartościowych ludzi, odkryłam, że też potrzebuję czasu dla siebie, na wyjście ze znajomymi, kosmetyczkę bądź fryzjera. Od kilku lat nigdzie nie wychodziłam. Mój każdy dzień wyglądał tak samo: praca, dom, praca, dom i tak w kółko.
Cały czas kontynuuję chęć udziału w innych konkursach, ta pasja mi nie minęła. Nie zawsze kończy się to szczęśliwym zakończeniem, w postaci wygranej. Niemniej nie poddaję się i nadal wierzę, że jeszcze nie jeden konkurs w życiu wygram. Grunt to nie poddawać się. Na szczęście w takich konkursach więcej można wygrać, niż stracić. Nie gram już codziennie, bardziej raz na miesiąc. Od dnia wygranej częściej się uśmiecham. Z Martą natomiast zaczęłam się przyjaźnić. Praca stała się dla mnie taką odskocznią od obowiązków domowych, a dom odskocznią od pracy. Telefon podarowałam mężowi, który do dnia dzisiejszego dziękuję mi za tak piękny prezent.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here